A co gdybyście pewnego dnia znaleźli w łazience… Ręcznikowca? Jedni powiedzą, że to tylko ręcznik, który spadł na podłogę i nieco dziwacznie się ułożył. Jednak ludzie z bogatą wyobraźnią dostrzegą w nim nietuzinkowego stworka. A ten ma przy tym bardzo niezwykłe zdolności, niczym głos sumienia lub milczący mędrzec, potrafi uzdrawiać członków rodziny Alka (włącznie z nim samym).
Historia obmyślona przez Chmielewską w zabawny sposób upomina serce i wskazuje, by patrzeć uważniej, myśląc przy tym o odczuciach innych. Tytułowy stworek przemienia bohaterów właściwie samą swoją obecnością i niejedna mama chciałaby mieć takiego w domu, jeżeli i on zmotywowałby syna do wrzucania skarpetek do kosza z praniem, córeczkę-słodkojada do chrupania marchewek, a zakochaną nastolatkę do wybierania ukochanego z głową.
Mnie szczególnie poruszyła historia bezdomnego Piotra oraz tego, jak odrobina uprzejmości przemienia samotne serce. Joanna M. Chmielewska nie potrzebowała wielu słów, by napisać opowiadanie, które pozostaje w pamięci, ogrzewając serce, jak ogrzewa nas po kąpieli miękki, puszysty ręcznik.
Tekstu dopełniają sympatyczne ilustracje oraz zabawna okładka. Emilia Dziubak to ilustratorka takich książek jak „W pogoni za życiem”, „Dziewczynka z parku”, czy serii o Pożyczalskich. Jej prace są barwne, przyjemne dla oka, pełne plam i krągłości, przy tym przypominają dziecięce obrazki. Duża liczba szczegółów sprawia, że warto do nich wracać po kilka razy, odkrywając raz za razem kolejne detale i emocje na twarzach postaci.
Polecam do wspólnego czytania dla całych rodzin, jak i dla każdego młodego czytelnika (szczególnie takiego, który wszędzie po domu rozsiewa swoje brudne skarpetki). „Ręcznikowiec” znalazł swoje miejsce w Bibliotece Dziecięco-Młodzieżowej, w dziale opowiadań dla młodszych dzieci.
Tekst i zdjęcia: mkc







