To aż dwadzieścia dwie opowieści w klimacie dawnych, słowiańskich bajań, choć na tyle uwspółcześnionych, by tekst był zrozumiały dla młodego odbiorcy. Układ tego zbioru jest dość klasyczny – od mitów o początku, po opowieści o bóstwach i nas – Ziemiorodzonych, po te wyjaśniające różne zjawiska, pochodzenie nacji czy przekazujące konkretne przestrogi. Na końcu umieszczono przydatny słowniczek nazw, imion i niektórych wyrazów współcześnie już rzadko używanych.
W treści możemy wyłapać nieco ciekawych nazw czy słów, obecnie już nieużywanych, takich jak: niemrycha (albo jęła), czyli woda, która dawała nieśmiertelność, swadziebnicy (tu w kontekście: weselników), oryginalne są również dawne nazwy grodów, czy takie profesje jak żercy lub wołchwałowie. Autor momentami przywołuje klimat dawnych bajęd i legend, stosując wielokrotne powtórzenia, np. w opowieści „Dlaczego należy być gościnnym?” albo w historyjce „Jak bogowie magiczny napój odzyskali” oraz nadaje zdaniom rytm, który jednak chwilami się gubi, co trochę dezorientuje przy czytaniu.
Najciekawszym utworem dla mnie było opowiadanie „O pewnym mieście, w którym mieszkały tylko kobiety”. Tekst jest dłuższy, fabuła ciekawsza, wypełniona podstępami i konfliktami, niezwykle silnie tchnąca duchem feminizmu . To dobra ilustracja do tego, jak radykalizm prowadzi do przelewu krwi i narastającego oporu. Drugim w kolejności jest „Dlaczego nie należy gniewać władcy węży i o tym, jak boleśnie przekonali się o tym Nerowie”, choć tu zabrakło mi nieco bogatszego rozwinięcia tej historii.
Chociaż do tematu AI podchodzę wciąż ostrożnie, to muszę przyznać, że takie wsparcie niezwykle trafnie sprawdza się w baśniowym klimacie. Ilustracje są przyjemnie nasycone barwami, jakby namalowane pociągnięciami pędzla, nawiązujące do klimatu dawnych słowiańskich wsi czy pełnych majestatu wyobrażeń bóstw. Zdarza się kilka gorszych grafik, jakby z lekka niestarannie wykonanych, ale zdecydowana większość (szczególnie postacie) to przyciągające oko, zmyślnie rozplanowane zobrazowania tekstów. Sama okładka, pełna roślinnych motywów, z dwoma pięknie zarysowanymi profilami postaci, to silny wabik dla oka – zanęca każdego choć trochę zainteresowanego rodzimymi mitami lub książkami fantasy. Taka oprawa wyraźnie wybija się ponad większość oferowanych na rynku okładkowych koncepcji.
Niestety, choć ilustracja w większości zachwyca, to poziom tekstu jest umiarkowany, z początku zdania bywają bardzo niezgrabne, zbyt proste i oczywiste, jakby zabrakło czasu na porządną redakcję i korektę. Owszem, baśnie te kierowane są dla młodych odbiorców, ale warto jednak ufać w inteligencję czytelnika i nie oferować mu zdań jak ze szkolnego wypracowania. Styl baśni czy mitów to styl snujący się jak smuga dymu, barwny jak słowiański panteon, rozświetlający ciemności jak Żar-Ptak, ma inspirować, a nie pozostawiać nas na tym samym poziomie. W dłuższych opowiastkach jest już lepiej, tu możemy wczuć się lepiej w sytuację bohaterów, odczytać wiele stylizowanych słów wprowadzających w dawny klimat, docenić wysiłek autora w odnajdywaniu starosłowiańskich określeń. Wciąż jednak mam wrażenie, że momentami w tekście gubi się płynność, która to sprawia, że tak trudno oderwać się czytelnikowi od tekstu – tu mi tego brakowało.
„Mitologia słowiańska dla młodego czytelnika” to uczta dla oka i książkowa pozycja dla każdego, kto w baśniowy sposób chce wejść w świat słowiańskich bóstw i snutych przed laty przy ognisku opowieści. Ten artystyczny, klimatyczny koncept znaleźć można w dziale z baśniami w Bibliotece Dziecięco-Młodzieżowej oraz na Filii nr 4.
Tekst i zdjęcia: mkc









