Ponury świat przyszłości – Stany Zjednoczone zostały rozbite na stale ze sobą rywalizujące Republikę i Kolonie. Nowoczesne technologie, jakimi naszpikowana jest zorganizowana w sposób militarny Republika, uniemożliwiają sprzeciwianie się władzy i pozwalają szybko wychwytywać potencjalnych buntowników.
Ale czy na pewno?
Tajemniczy Day robi coś niewiarygodnego – przeciwstawia się systemowi i wielokrotnie wymyka się władzom, mącąc karny spokój republikańskich miast. Poznajemy go jednak nie jako legendę, lecz jako chłopaka z trudną historią i silnym pragnieniem ochrony bliskich. W książce pojawia się też genialna June oraz pracujący w służbach Metias, jej brat. Losy tych trojga nierozdzielnie się ze sobą splotą i doprowadzą do bardzo dramatycznego finału.
Wykreowane przez autorkę główne postaci są największym atutem tej powieści, to z perspektywy June i Day’a poznajemy świat przedstawiony (zarówno jego elitarno-militarny szlif, jak i niziny społeczne, w których toczy się codzienna walka o przetrwanie). Ten kontrast, relacje bohaterów z rodziną oraz silne różnice w postrzeganiu rzeczywistości (co widać nawet w nadanych im czcionkach) nakręcają akcję i sprawiają, że tekst ani przez chwilę nie jest nudny. Day i June są wyjątkowi, zahartowani przez życie, choć przy tym młodzieńczo naiwni i to wszystko doskonale się wyczuwa w narzuconym im stylu opowiadania historii. Osoby drugoplanowe prezentują się wyraziście, są dość jasno określone w swoich poglądach i przedstawione tak, że można albo czuć do nich antypatię, albo z nimi sympatyzować.
Książka jest dobrze napisana, bez dłużyzn, wyraźnie prowadzi nas ku kolejnym wydarzeniom i mocnemu finałowi. Oszczędność w opisach, częste zwroty akcji i odkrywane stopniowo intrygi nie tylko przykuwają uwagę, ale sprawiają, że czytanie idzie płynnie i wartko. Choć odbiorca może czasami wyczuć, co wydarzy się w kolejnym rozdziale, to i tak z chęcią do niego sięga.
Uwielbiam, kiedy dystopie mają proste, ale wymowne „fronty”, jak na przykład w „Igrzyskach śmierci”. W przypadku okładki „Legendy” (jej autorki to: Lori Thorn i Linda McCarthy) jest podobnie – szara, betonowa struktura i jakby wybity w zmurszałej żółci symbol Republiki. Czcionki mają barwy żółci, czerni i bieli. Nie ma tu miejsca na kolorystyczne szaleństwo albo artystyczny nieporządek – czytelnik od razu zyskuje wyobrażenie, do jakiego świata zamierza wkroczyć.
Polecam tę powieść dla młodzieży i dorosłych. Warto poświęcić czas na tę książkę i przeżyć desperacką pogoń za zemstą z June oraz usilne próby ratowania bliskich wraz z Dey’em. Tytuł ten znajdziecie w dziale science fiction, w Bibliotece Dziecięco-Młodzieżowej (także w wersji anglojęzycznej) oraz na Fili nr 8. „Legenda” Marie Lu to seria czterotomowa, kolejnymi częściami są: „Geniusz”, „Patriota” i „Buntownik”.
Tekst i zdjęcia: mkc







