A co gdyby okazało się, że w trakcie podróży zamieniłaś się walizkami z… CZAROWNICĄ? Jakie magiczne ubrania i artefakty można by tam znaleźć? I najważniejsze pytanie: Jakich sztuczek magicznych można by dokonać z pomocą tych osobliwych znalezisk? O tym przekonała się dwunastoletnia Zuzanna. Podczas wyprawy wakacyjnej w jej ręce trafił zbiór niezwykłych przedmiotów Darii Lebiodki, które pokolorowały jej życie na bardzo osobliwe barwy. Latająca peleryna, nawał czarnych kotów albo wyprawiające chałupce botki – to oznacza niezwykłą przygodę.
Duża czcionka i spora interlinia w tekście sprawiają, że jest to dobra książka dla dzieci, które nie czują się jeszcze zbyt pewnie ze swoimi zdolnościami czytelniczymi. To, że rozdziały są krótkie i bardzo szybko się je czyta, może być dodatkową motywacją i wstępem przed bardziej ambitnymi lekturami.
Kolorowa okładka zawiera to, co zwykle kojarzy się z czarownicami, a więc miotłę, odpowiedni kapelusz i buty z ostrymi noskami, a także czarne koty (dużo czarnych kotów). Na ilustracji okładkowej zawarto też trochę elementów nawiązujących do kolejnych zdarzeń w fabule, a także sporo różowych i fioletowych odcieni, wskazując, że to książka szczególnie skierowana do dziewcząt. W środku ilustracje są czarno-białe, dopasowane do treści, nieco koślawe, ale właśnie takie mają być – finezyjnie wykręcone i przerysowane.
Książkę „Walizka czarownicy” można znaleźć w Bibliotece Dziecięco-Młodzieżowej, w dziale opowiadań dla młodszych. Polecam dla zaczynających swoją przygodę ze słowem pisanym czytelniczek, przykładowo jako lekturę w ciepłe, majowe popołudnie.
Tekst i zdjęcia: mkc






