Wyobraź sobie, że w nietypowy sposób udaje ci się przedostać do innego, bliższego średniowieczu i wypełnionemu magicznymi rasami świata. Nie znasz jego historii, panujących tu zasad, systemu politycznego, sposobu wymiany handlowej, za to mówisz w tym samym języku, co tubylcy. Twoim sojusznikiem jest dziewczyna z twojej rzeczywistości, Ślepy Król i… Właśnie, w Lyrianie nie do końca wiadomo, komu można ufać i w czyje słowa wierzyć. Na domiar złego przez swoją ciekawość zostajesz wplątany w zadanie odszukania sylab Słowa, które ma zniszczyć panującego w Lyrianie tyrana i okrutnika Maldora. Cesarz-czarnoksiężnik widzi i słyszy znacznie więcej niż zwykły śmiertelnik, a jego wpływy sięgają najdalszych granic kontynentu. W taką właśnie historię wplątał się nastoletni Jason Walker.
Nie każdy wie, że autor popularnego wśród młodzieży „Baśnioboru” napisał również trylogię „Pozaświatowcy”. Pierwszy tom – „Świat bez bohaterów”, przenosi nas początkowo do Ameryki, by na kolejnych kartach ukazać nam zupełnie fantazyjny świat, w tajemniczy sposób powiązany z naszym. Poza ciekawą botaniką, magicznie utworzonymi rasami, interesującą Skarbnica Wiedzy wraz z jej depozytariuszem, dawnym konfliktem czarnoksiężników, w Lyrianie znajdzie się też wiele przemocy, intryg, szpiegostwa, desperackich aktów, okrucieństwa, zdrad, tortur, przemyślnych pułapek i zasadzek. Choć w tekście znajdziemy odniesienia do bohaterstwa, wybierania i ochrony dobra, to całość tej opowieści jest dość mroczna i przygnębiająca, raczej odbierająca nadzieję niż ją niosąca, a przez to „Świat bez bohaterów” nie nadaje się dla zbyt młodych czytelników.
Mocny początek książki zmienia się w umiarkowanie interesującą historię, by później podsycić naszą ciekawość kolejnymi poszukiwaniami w nietypowych, chronionych przez magię miejscach, w których ukryta jest potrzebna naszym bohaterom wiedza, na końcu autor wiedzie nas do dość niespodziewanego finału i końca otwierającego nowy rozdział przygody. To sprawiło, że przy pierwszych wątkach tekst czytało się dosyć ciężko i dopiero od jedenastego rozdziału historia nabrała takiej dynamiki, by czytelnik naprawdę mógł zatopić się w świecie Lyrianu.
Doceniam pomysły z Wieczną Ucztą, Białym Jeziorem i rasą rozsadników. Ciężko było mi jednak wzbudzić sympatię do któregokolwiek z bohaterów tej książki, za wyjątkiem wojowniczego Jashera – wygnańca, który dla pomszczenia brata nie bał się nawet odseparowania od własnego plemienia. Jasher od razu przywodził mi na myśl granego przez Jansona Momoa Mistrza Miecza Duncana Idaho z pierwszej części nowej filmowej „Diuny”.
Co do oprawy graficznej, to najładniejsze są charakterystyczne dla książek tego autora czcionki. Sama ilustracja do mnie nie przemawia, choć z miejsca sugeruje młodzieżową powieść fantastyczną, czyli spełnia swój cel. Za to okładka księgi drugiej to wymowna artystyczna koncepcja pełna dynamiki i intrygująca poprzez ukazanie na niej trzymającego miecz Ślepego Króla – warto zerknąć.
„Świat bez bohaterów” to dobrze napisana powieść, z wieloma przemyślnie obmyślonymi wątkami i kilkoma nietypowymi fantazjami. Czytelnik znajdzie tam sporo przygody, trochę humoru i cały wachlarz mechanizmów stosowanych przez najbardziej wynaturzonych tyranów oraz manipulatorów. Momentami brakowało mi bardziej żywych emocji w zachowaniu i wypowiedziach postaci, co odbijało się na wiarygodności odbioru, niemniej dla Was to wciąż może być ta właściwa, wciągająca na kilka wieczorów lektura. Całość trylogii znaleźć można na półkach z literaturą fantastyczną, na III piętrze Książnicy, w BDM.
Tekst i zdjęcia: mkc